|
Chciałbym
zaprezentować Wam artykuł, który został
zamieszczony na Naszym zaprzyjaźnionym
"Portalu
Pływackim".
W sposób
obiektywny określa nasze nadzieje i szanse medalowe.
Gorąco polecam zapoznanie się z nim.
Adm
Poniższy artykuł ma na celu przedstawienie jak na tle zawodów w Victorii (Pan Pacific), Budapeszcie (mistrzostwa Europy), i Irvine (mistrzostwa USA) wypadliby nasi reprezentanci. Wzięliśmy pod uwagę mistrzostwa USA ze względu, na wysoki poziom i osiągane rezultaty, które często były bliskie rekordów świata. USA jest światową potęgą pływacką, która w ostatnim czasie zdecydowanie przebija Australię. Chcemy trochę ostudzić głowy, które zostały przegrzane przez media. Należy zejść na ziemię i spuścić powietrze z tego przesadnie napompowanego balonu. Poziom w polskim pływaniu podniósł się w sposób niewyobrażalny i niezaprzeczalny. Wszystko idzie w dobrym kierunku, jednakże to dopiero początek drogi na szczyt. Może w Europie jesteśmy w czołówce. Ale to Australia i USA dyktują warunki i rozdają między sobą większość medali. Po zawodach w Victorii widać, że narodziła się nowa nacja, która może nieźle namieszać podczas mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich – Japonia. Nie należy lekceważyć reprezentacji Chin, która zapowiada wypuszczenie ze swoich „fabryk” nowych gwiazd światowego pływania.
Styl motylkowy.
100m motylkowym kobiet
Na tym dystansie jedynie Otylia Jędrzejczak jest w stanie powalczyć o medal. Jednak, aby to zrobić musiałaby uporać się ze swoim rekordem Polski (0.57,84s – Ateny 2004). Czołówka zaczęła pływać szybko. Jessicah Schipper pływa ten dystans w 57,15 sekundy, a Libby Lenton, która specjalizuje się w stylu dowolnym potrafi ten dystans pokonać w 57,35. Do tego grona należy dołączyć Amerykanki: Rachel Komisarz i Natalie Coughlin. Lecz one nie mają szczególnie lepszych rekordów życiowych (do 6 setnych sekundy). Na tym dystansie jest realna szansa na medal. A jak na tym tle wypada Aleksandra Urbańczyk? Już sam udział w finale tej konkurencji byłby sukcesem.
100m motylkowym mężczyzn.
Co tu dużo mówić, Ian Crocker i Michael Phelps są poza zasięgiem rywali i to oni [zapewne] będą toczyć walkę o złoty i srebrny medal. O brąz może powalczyć Serdinov, Klim, Marchenko i może Rupprath. Wynik poniżej 52 sekund powinien dać brąz. Żeby dostać się do finału prawdopodobnie trzeba będzie pływać 52,50.
200m motylkowym kobiet.
Chyba nie ma innej opcji aniżeli walka o złoto pomiędzy Schipper a Jędrzejczak. Brązowy medal wpadnie w ręce Azjatki. Wynik 2:06,5 wystarczy na trzeci stopień podium. Złoto zdobędzie ta zawodniczka, która pobije rekord świata. Powinien to być wspaniały wyścig pełen emocji (oby tych zdrowych). Jak nie Melbourne to pewnie w Pekinie złamana zostanie bariera 2:05.
200m motylkowym mężczyzn.
Mimo zapowiedzi Pawła Korzeniowskiego i odebraniu Michaelu Phelpsowi rekordu świata oraz pokonaniu go w bezpośredniej walce po ostatnich wydarzeniach na ME zbytnio w to już nie wierzę. Phelps pływa 100 metrów na poziomie 51.10. Najlepszy wynik Pawła to 53,34. Nie ma co się oszukiwać. Podczas Pan Pacific Phelps popisał się cudownym finiszem, w czym zawsze królował Korzeniowski. Jeżeli Phelps nie przeżyje jakiegoś załamania formy, jaki miała Manadou na 400m stylem zmiennym w Budapeszcie to po raz kolejny na pokonanym polu pozostawi Pawła. Do walki o medale powinni włączyć się Japończycy – Schibata i
Matsuda.
Styl grzbietowy.
Ten styl zrobię trochę inaczej aniżeli pozostałe, gdyż tutaj na nic wielkiego nie można liczyć. Udział w półfinale jakiegoś wyścigu można uznać za cud. 78, 49, 74, 58 - to nie są liczby w totolotku, ale najlepsze miejsca Polaków w tym roku na 4 dystansach tego stylu. Brak grzbiecisty na poziomie półfinału to największa bolączka sztafety zmiennej. Nie ma co liczyć, że Adam Mania zbawi Polski grzbiet, bo sam nie wypada zbyt rewelacyjnie. 24 pozycja w rankingu, finał, „b” na mistrzostwach USA. Należy mieć nadzieję, że coś się zmieni w najbliższym roku, abyśmy już na starcie sztafety 4x100m zmiennym nie byli z tyłu.
Czołówka tego stylu to głównie Amerykanie. Peirsol powinien królować i jeżeli wygra bez rekordu świata będzie można uznać to za niespodziankę.
Styl klasyczny
100m klasycznym kobiet.
W tej konkurencji prym wiodą Amerykanki i Australijki. Leisel Jones, Tara Kirk, Jessica Hardy, Jade Edminston oraz Jendrick Megan. Poza tym jest też Chinka Luo Xuejuan. Większość tych zawodniczek pływa poniżej 1:07,00 bądź w granicach tego wyniku. Jedynie Jendrick odstaje od tego poziomu - pływa 1:07,54. Murowaną faworytką jest Leisel Jones, która legitymuje się rekordem świata - 1:05,09 i jest chyba poza zasięgiem wszystkich, (jeżeli rzecz jasna będzie w odpowiedniej formie). Jak na tym tle wygląda rekord Polski Beaty Kamińskiej? Otóż 1:08,54 nie dawałby jej nawet miejsca w finale. W tym roku najlepsza 10 zamyka się wynikiem 1:07,95.
100m klasycznym mężczyzn.
Wśród panów zdecydowanym liderem jest Brendan Hansen. Jest to jedyny człowiek, który w tym roku złamał granicę jednej minuty. Drugiego zawodnika wyprzedza o 1,4 sekundy, co jest ogromną przepaścią na tym dystansie. Rzuca się w oczy wyraźny zastój na tym dystansie w bieżącym roku. Z tego, co się orientuję to również Kitayima i Słudnov mają rekordy życiowe poniżej minuty. Jednak w tym roku żaden z nich na pewno nie jest zadowolony ze swoich wyników. Słudnov (1:00,61) Kitayima (1:00,71). Więcej można się spodziewać po Olegu Lisogorze, który pewnie marzy, aby złamać tą barierę. Większość zawodników zastanawia się, co zrobić, aby zejść poniżej minuty a tu Hansen zaraz zaatakuje 59. Sądzę, żeby zdobyć medal na igrzyskach trzeba będzie pływać 59,5. Mizernie na tym tle wypada rekord Polski Sławka Kuczki 1:02,13. Jednak, aby liczyć się na dwukrotnie dłuższym dystansie trzeba poprawić „życiówkę” na 100m.
200m klasycznym kobiet.
W tym roku wynik 2:25,66 dawałby złoty medal. Wątpię, aby to się powtórzyło. Leisel Jones może się pochwalić wynikiem 2:20,54. Jest to wynik, wprost kosmiczny. Przy rekordzie Polski 2:27,85 wydaje się, że to nie wyobrażalne, aby kobieta tak szybko pływała. Narazie nie zanosi się, aby był ktoś w stanie przybliżyć się do tego wyniku. W tym roku Chinka Qi Hui (buhehe) pływała już 2:24,32 a ma rekord życiowy na poziomie 2:22,99. Są jeszcze dwie Chinki pływające na poziomie 2:26 i Kirsty Balfour 2:24,04.
200m klasycznym mężczyzn.
Ten złoty medal zdobyty przez Sławomira Kuczkę może zaciemniać obraz. Złota nikt mu nie odbierze. Warto jednak ostudzić nasze oczekiwania wobec niego abyśmy nie rozczarowali się, gdy Sławek np. Pobije rekord życiowy a będzie dopiero 5. Kosuke Kitayima i Brendan Hansen powinni stoczyć między sobą walkę o złoto. Ale żeby powalczyć o brąz trzeba pływać w granicach 2:10,5. Taki wynik w tym oraz zeszłym roku uzyskał Jim Piper. Może też wreszcie się przebudzić były rekordzista świata na tym dystansie Rosjanin Dmitry Komornikov, który 3 lata temu napływał 2:09,52 Nie zapomnijmy o Danielu Gyurta, który w Atenach zdobył olimpijskie srebro w wieku 15-stu lat.
Styl dowolny
50m dowolnym kobiet
W sprincie na 50 metrów stylem dowolnym wśród pań królują Europejki. Cała medalowa trójka z ME, jest na czele naszego rankingu. Jak na tym tle wypada Agata Korc? Cóż, na dzień dzisiejszy mogłaby jedynie powalczyć o koniec finału. Co i tak byłoby dużym osiągnięciem zważywszy na jej perypetie związane z kontuzją i długim powrotem do sportu. Szkoda tylko, że Agata doświadcza rywalizacji na tym dystansie tylko w zawodach za granicą. W kraju nie za bardzo ma się z kim ścigać. Nawet, kiedy jest bez formy i żaden element techniczny jej nie wyjdzie to i tak na mecie melduje się jako pierwsza. Najlepszym przykładem są mistrzostwa Polski w Dębicy (lato 2005). Kiedy to po zaledwie kilku treningach zdobyła złoty medal w seniorach. Wtedy Agata uzyskała rezultat 26,35. Jest to nasza jedyna zawodniczka, która jest w stanie złamać barierę 25 sekund na 50m dowolnym. Świadczy to o niespotykanym talencie. Pytanie jednak brzmi: do jakiego momentu można pływać na talencie?
50m dowolnym mężczyzn.
Wśród panów ten dystans nie ma żadnego faworyta. Nawet Bartosz Kizierowski, który pływa jak profesor może zdobyć złoty medal, ale też nie zakwalifikować się do finału. Ten dystans posiada całą plejadę znakomitych zawodników począwszy od: Bartosza, Lezaka, Schoemana, Gary Hall jr (jego zastąpić może Wildman-Tobriner), Cullen Jones, Duje Draganja, Volynets, Gimbutis (gościu jest ogromny), Bousquet. Wśród tych nazwisk można śmiało napisać imię i nazwisko Łukasza Gąsiora, który legitymuje się rekordem życiowym 22.14s i jest w stanie trochę namieszać w tym towarzystwie. Lecz jeśli się nie uspokuje ze swoimi wybrykami to nie ma szans na to, aby mieć jakiekolwiek zaufanie w oczach PZP.
100m stylem dowolnym kobiet.
Wśród kobiet na dzień dzisiejszy nie mamy żadnej specjalistki, która jest w stanie zwojować coś na arenie międzynarodowej. Agata Korc i Paulina Barzycka próbują, co prawda sił na tych dystansach jednak pewnie one same traktują to jako przetarcie do 50 i 200 metrów.
100m stylem dowolnym mężczyzn.
Wśród panów rekord Polski Łukasza Gąsiora pozwoliłby mu jedynie na walkę o finał. Dystans 100 metrów jest uznawany za najbardziej prestiżowy na igrzyskach olimpijskich i jest wielu zawodników, którzy mogą walczyć o medale. W tym roku wystarczył rezultat 48,50 aby móc wygrywać na każdych zawodach. Już za rok ten wynik może dawać tylko miejsce w środku stawki. Pieter van den Hoogeband posiada rekord świata 47,84 i można się spodziewać, że co najmniej zbliży się do tego wyniku. Prócz niego groźni na tym dystansie będą: Magnini, Lezak, Hayden, Schoeman, Neethling, Burnett. Będzie ciężko o medal. Finał to będzie już sukces na MŚ albo IO.
200m dowolnym kobiet.
W obecnej chwili tylko jedna zawodniczka pływa szybciej od Otylii - Libby Lenton. Tak, więc można śmiało liczyć, że Jędrzejczak, (jeżeli zdecyduje się na ten dystans) może spokojnie celować w medal. Prócz niej mamy też czwartą zawodniczkę z Aten - Paulinę Barzycką. Jednak ciężko będzie się jej załapać nawet na najniższy stopień podium, gdyż w tym i zeszłym roku dziewięć pań pływało poniżej 1:58,00s. Awans do finału byłby sukcesem i realnym celem, a całą energię powinna zaangażować w sztafetę 4x200 dow.
200m dowolnym mężczyzn.
Tutaj pływają giganci, same sławy. W Atenach byliśmy świadkami wyścigu stulecia: Phelps, Thorpe, Hoogeband i Hackett. Sami rekordziści świata. Pewnie za rok lub dwa stoczą kolejny pasjonujący pojedynek. Ciekawe czy ktoś będzie w stanie dołączyć do rywalizacji z tymi panami. A jak na tym tle wyglądają Polacy? Cóż wpierw muszą się uporać z rekordem Artura Wojdata z 1987 roku, a dopiero później myśleć o rywalizacji z czołówką.
400m dowolnym kobiet.
Laure Manaduou (FRA) jest niekwestionowaną liderką na tym dystansie. W tym roku dwukrotnie biła rekord świata. Tuż za nią w kolejce ustawiają się trzy amerykanki Ziegler, Hoff oraz Piersol, które wielokrotnie pływały w granicach 4:05 - 4:06s. Patrząc na wiek tych zawodniczek, możemy być pewni o miejsca na podium. Na MŚ w przyszłym roku, aby wejść do finału trzeba będzie pływać w granicach 4:08, a na olimpiadzie już 4:07 Niestety w Polsce nie wygląda to tak pięknie. Otylia w Atenach pływała 4:05, co jest wspaniałym wynikiem, lecz teraz trzeba czegoś więcej, aby myśleć o medalach. Jeśli Oti stwierdzi, że na medal nie ma większych szans na pewno wycofa się z tej konkurencji. Obok niej w Polsce nie ma nikogo na wyniki poniżej 4:10, totalna przepaść. Joanna Budzis jest juniorską szansą, lecz musimy być ostrożni i nie zniszczyć jej talentu.
400m dowolnym mężczyzn.
Światowy ranking otwiera Klete Keller (USA), brązowym medalista olimpijski z Aten. 3:44.27 jest wynikiem zapewniającym miejsce w finale nawet jeśli Thorpe i Hackett powrócą do szybkiego pływania. Na drugim miejscu niespodziewanie znajduję się Koreańczyk Park Tae Hwan z wynikiem 3:45.72 a o jedną setną wolniej Yury Prilukov (RUS). Poziom na tym dystansie poszedł niesamowicie do przodu zarówno w Europie jak i w USA. W 2004 na Olimpiadzie w Atenach wynik 3:48 zapewniał wielki finał, dziś jest już około 20 zawodników pływających regularnie poniżej 3:50 Na naszym podwórku jak na razie nie mamy się czym podniecać. Rekord Wojdata z 1988 roku nadal zostaje nieosiągalny dla kadrowiczów. Co prawda Stańczyk, Korzeniowski i Sawrymowicz poprawiają się z roku na rok, lecz do Pekinu może być za późno.
800m dowolnym kobiet.
Po raz kolejny Laure Manaudou jest niezagrożoną liderką. Wynik 8:19.29 jest tylko o 3 sekundy gorszy od wyniku Janet Evans (USA), bogini dystansu z lat '80-tych. Na kolejnych miejscach w rankingach ustawiają się Ziegler, Shibata oraz Piersol. Wszystkie te zawodniczki bez problemu schodzą poniżej 8:30 Za ok na MŚ lub na olimpiadzie będziemy świadkami wspaniałego wyścigu, który zaowocuje rekordem świata. W Polsce na 800m dowolnym jest pustka. Wielka przepaść pomiędzy najlepszymi a polskimi kraulistkami. Po raz kolejny Oti ratuje ten wizerunek legitymując się rekordem 8:35, ale nie możemy się spodziewać, że Otylia będzie startować w tym dystansie. Mieliśmy, mamy i na pewno będziemy mieć "cudowne" zawodniczki pływające poniżej 8:50 i wszyscy będą się podniecać, ale taka jest prawda, że wyniki w granicach 8:45 daje jakieś setne miejsce na świecie.
1500m dowolnym mężczyzn.
Rok 2006 nie przyniósł kompletnie nic w tym dystansie. Rekordzista Świata Grant Hackett (AUS) odpuścił i nie fatygował się, aby pływać ten dystans z powodu kontuzji. Rankingi otwiera Prilukov (RUS) z czasem 14:51.93 co nie jest niczym w porównaniu do wyników z ostatniej olimpiady. Za rok na MŚ do boju stanął prawdziwi krauliści na tym dystansie. Hackett, Davis, Jensen grubo zejdą poniżej 14:50. Aby myśleć o finałach będzie trzeba pływać około 15:00 lub nawet poniżej. W Polsce Sawrymowicz nie może powrócić do formy z Montrealu gdzie jako pierwszy Polak szedł poniżej 15 minut. Na horyzoncie mamy wspaniałego juniora Maćka Hreniaka, który w tym roku już pływał 15:10. Jeśli zawodnicy będą prowadzeni we właściwy sposób to możemy liczyć na finały podczas przyszłych imprez. Miejmy tylko nadzieję, że talenty te nie zostaną zmarnowane.
Styl zmienny
200m zmiennym kobiet.
Europa przechodzi kryzys na tym dystansie. Po Yanie Kloczkovej (UKR),(która po największych sukcesach nie może powrócić do formy) nie ma nikogo, kto mógłby walczyć z Amerykańskim Trio, które prowadzi na listach rankinkowych. Młode pływaczki z USA dominują na każdej imprezie. Kaite Hoff, Whitney Myers i Ariana Kukors to nadzieje na przyszłoroczne Mistrzostwa Świata oraz następną Olimpiadę. Z takim zasobem USA może spać spokojnie, bo medale mają zapewnione. Na starym kontynencie Laure Manaudou (FRA) jest średnią nadzieją, aby to zmieniać. Jest to zawodniczka ukierunkowana pod kraul, gdzie jak widać odnosi największe sukcesy. Można powiedzieć, że wystartowała w Budapeszcie na tym dystansie tylko po to aby zdobyć kolejny medal, bo nie miała konkurencji. Niestety wynik 2:12.69 nie jest niczym imponującym w porównaniu to Amerykańskich dziewczyn. Patrząc na nasze podwórko możemy się cieszyć z wyników Kasi Baranowskiej. Lecz przed nią oraz trenerem Drozdem dużo pracy nad nawrotami, techniką oraz środkową częścią dystansu. Obok Kasi w Polsce niema i nie widać, żadnej dziewczyny, która mogłaby się przedrzeć do szybkiego pływania. Zawody Pan Pacific ustawiły szereg, w którym na pierwsze 8 miejsc Europa jest w drugiej połówce.
200m zmiennym mężczyzn.
Ten sam scenariusz co z kobietami. Michael Phelps i Ryan Lochte, są niekwestionowanymi liderami na świecie. Na mistrzostwach USA oraz mistrzostwach Pan Pacific pokazali kto rządzi i jak bije się rekordy. Obaj zawodnicy, są „pewniakami” na MŚ i Igrzyska. Europę ratuje jedynie Laszlo Cseh, który regularnie schodzi poniżej dwóch minut. Niestety, aby walczyć z Amerykanami trzeba czegoś więcej. Szczególnie teraz, kiedy do grupy treningowej Ryana Lochte dołączył Thiago Pereira - 20 letni Brazylijczyk jest nadzieją południowej Ameryki na medale w przyszłych imprezach. Rewelacyjnie rozwijający się młodzieniec może sprawić wiele emocji i wyeliminować Laszlo z walki o podium. W Polsce najlepszym wynikiem legitymuje się Łukasz Wójt. Niestety 2:02.14 to ponad 6-cio sekundowa przepaść od najlepszych. Zawodnik ten dysponuje rewelacyjnymi warunkami fizycznymi. Wyrzeźbiony niczym Achilles, lecz jego pływanie nie wzbudza zachwytu. Nie mamy nikogo, kto mógłby zawalczyć o medale lub nawet o finały na głównych imprezach. Patrząc na Juniorów nawet Jakub Jaśiński nie ma szans, aby awansować o ten jeden poziom wyżej.
400m zmiennym kobiet.
Dzięki odrodzeniu włoskich oraz niemieckich pływaczek Europa próbuje się bronić przed Amerykańskim pociągiem. Alessia Fillipi jest najszybszą zawodniczką tym roku, lecz już może czuć na plecach oddech 17-sto letniej Katie Hoff, ponieważ różnica pomiędzy nimi to tylko 2 setne. Niemka Nicole Hetzer w życiowej formie sięgnęła po srebro na europejskich mistrzostwach, lecz jest to już wiekowa pływaczka, której kariera dobiega końca. Ariana Kukors jest kolejną amerykańską nadzieją, jej wyniki z mistrzostw Pan Pacific dają jej pewne miejsce w kadrze USA. Z naszej strony Baranowska poprawia się z roku na rok i można mieć nadzieję, że już niedługo będziemy mieli Polską gwiazdę na poziomie podium MŚ. Niestety nie ma nikogo w juniorach. Jeśli tylko coś zakłóci przygotowania Kasi do głównych imprez, nie mamy żadnej zawodniczki w zamian. Bazujemy na jednej zmiennistce, co jest nie do pomyślenia w innych krajach.
400m zmiennym mężczyzn.
Na czele list rankingowych znajduje się Laszlo Cseh. Wynik 4:09 jest bliski rekordu świata Phelpsa z Olimpiady. Niestety Węgrzy nie mają się czym ekscytować, ponieważ Phelps jest na drugiej pozycji i w tym roku już 3-krotnie pływał w granicach 4:10. Ameryka dysponuje wieloma wspaniałymi zmiennistami. Robert Margalis, Erik Vendt, Alex Vanderkaay, Eric Shanteau. Na mistrzostwach Pan Pacific pierwsze 4 miejsca po eliminacjach należały właśnie do USA. W Europie poza Cseh-em jest tylko Luca Marin z Włoch. Totalna dominacja zawodników z kraju hamburgerów doprowadza do stanu, w którym zawodnik na MŚ wchodzi do finału i cieszy się, że jest w top 8 na świecie, lecz nie wie, że w USA jest 10-ciu takich jak on, a nawet szybszych. Patrząc na nasze podwórko w Polsce widzimy totalną pustkę. Łukasz Wojt pływa powyżej 4:20. Jedyną nadzieją wśród juniorów jest Mateusz Matczak, który regularnie poprawia się na tym dystansie. Lecz w tej chwili na horyzoncie nie widać nikogo, kto mógłby zejść, poniżej 4:15 co dawałoby miejsce w pierwszej piątce na głównych imprezach.
Podsumowując.
Powyższy tekst, jak już wspomnieliśmy na początku ma uświadomić niektórym ludziom, że nie można się spodziewać cudów, aczkolwiek przypadki chodzą po ludziach. To jest sport, wszystko może się wydarzyć. Miejmy jedynie nadzieję, że nie wszystkie nasze złe rokowania opisane wyżej się sprawdzą i jak najwięcej Polaków będzie sięgać po medale na arenie międzynarodowej. Ponieważ fakt, że ktoś jest dobry w swoim kraju, nie oznacza jeszcze, że reprezentuje światowy poziom.
portal:
plywanie.dmkhosting.com
Poniżej przedstawiamy zestawienie wynikowe z Pan Pacific, mistrzostw USA i ME (wszystko 2006 rok)
|