Nazywam
się Paweł Okolus, mieszkam w średniej miejscowości o skomplikowanej
nazwie Czechowice-Dziedzice, gdzie jest jeden przyszkolny basen, w
dodatku z katastrofalną opinią. Znajduje się tu też otwarta pływalnia,
niestety czynna tylko w sezonie wakacyjnym. Niestety pływać na
niej też nie można, bo jak jest więcej ludzi, ciężko znaleźć
kawałek wolnej przestrzeni dla siebie. Po co o tym pisze? Sam
chciałbym się zastanowić skąd wzięła się u mnie pasja do pływania.
Wmieście gdzie pływanie przegrywa nie tylko z piłką nożna,
ale nawet z bejsbolem.
Nigdy nie trenowałem zawodowo w żadnym klubie, nigdy nie miałem
nawet takiej propozycji ani szansy. Wiek, w którym mógłbym zacząć
zawodowstwo mam już raczej za sobą. Leją mnie 14-latki. Ale
teraz z pewnej perspektywy wiem, że wyniki nie są ważne.
Zaczęło się
wszystko szablonowo i standardowo. Rodzice posłali mnie na basen,
żebym nauczył się pływać. A wszystko przez mojego brata, który
na basenie miał zajęcia pod kątem rehabilitacji. Oczywiście,
jak można się domyśleć, nie bawiło mnie to na początku. Umiałem
pływać , wiec po co mi szkółka pływacka?! Oczywiście, jak można
się domyśleć, myliłem się. I tak zaczęła się moja przygoda
z pływaniem. Byłem wtedy w 3, a może 4 klasie podstawówki. Na
początku nigdy nie myślałem, że będę startować w
jakichkolwiek zawodach. Pływanie nie bawiło mnie tak bardzo. Aż do pierwszej
klasy gimnazjum. Moje pierwsze "ważne zawody", pierwszy medal, i motywacja do dalszego pływania.
Potem było już z górki. Kolejne zawody, kolejne zwycięstwa,
porażki. Prawdziwa szkoła życia.
Mówi się, że
każdy przepłynięty basen wzmacnia charakter o 0,01%. Teraz widzę,
że to nie są puste słowa. Pływanie to ciężki sport. Wymaga
od zawodnika pełnego zaangażowania. Systematyczności. Pomimo
braku profesjonalnego zaplecza, starałem się, aby mój trening
był jak najlepszy, jak najbardziej profesjonalny. Samo stwarzanie
planu zajęć nakręcało mnie do pływania, mobilizowało do wysiłku.
Więc kiedy wykończony wychodziłem po godzinie z basenu, czułem
ogromną satysfakcję, pewność siebie. Dzięki temu nabrałem
szacunku, dla innych oraz do samego siebie. Stałem się
silniejszy wewnętrznie. Każdy basen procentował we mnie. Nadal
procentuje.
Stworzyłem tą
stronę, aby znaleźć jeszcze jedną motywację do pływania. Na
początku miała to być strona tylko dla mnie. Jednak z czasem,
jak odwiedzin na stronie przybywało, stwierdziłem, że może
warto przekazać ludziom informacje o pływaniu, ciekawostki,
podzielić się z nimi pewnymi spostrzeżeniami. I tak strona ciągle
się rozrasta. Zyskuje nową szatę graficzną, zwiększa się
baza newsów, ciekawostek. Często dzięki osobnym źródłom,
portalom i niezawodnym p.Babiarzu ;)
Pisze o tym, żebyście wiedzieli, że nie mam aspiracji, do
stworzenia z tej strony domowej portalu pływackiego. Jest to
tylko forma motywacji dla mnie. Niemniej cieszę się, że jest również
inspiracją dla Was.
Na koniec wrócę
jeszcze do pływania. Zawody. Dla mnie bardzo ważny aspekt pływania.
Walka. Ale tutaj nie walczysz z przeciwnikami. Oni to tylko dodatek.
Pomoc w osiąganiu lepszych rezultatów. Jak wchodzę na słupek,
nie myślę już o przeciwnikach. Liczy się tylko ściana na
drugim końcu basenu. Skok, ściana, nawrót, finisz, ściana...
Najpiękniejszym momentem całego wyścigu jest dla mnie moment
zanurzenia się w wodzie po skoku. Wszechogarniająca Cię pustka,
uczucie lekkości. Wynurzenie, i szaleńczy wyścig z czasem. Żeby
tylko pobić życiówkę...
|